niedziela, 18 sierpnia 2013

~328

Jakoś dziwnie rozpiera mnie energia i nie potrafię usiedzieć w miejscu. Lubię ten stan. Jedynym minusem jest to, że na widok słońca zamiast się uśmiechać, wyciągam zapas chusteczek. Po 20 latach dorobiłam się uczulenia...

Twarogowe knedle z manny nadziane malinami podane z winogronami, mirabelkami, malinami i dżemem wiśniowym


Dowód na to, że róż zdominował nie tylko moje śniadania:)




15 komentarzy:

  1. nie dość, że twarogowe - co już skradło moje serce ;) to jeszcze pysznie nadzianie i jakie wspaniałe dodatki, miodzio :-) obiadek (?) na różowo ciekawe ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. No to nie ciekawie z tym uczuleniem. :/
    Mmm, te knedle :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś te uczulenia chodzą po ludziach... :< Znam Twój ból!

    Ale śniadanie pyszne.

    OdpowiedzUsuń
  4. A co to za różowy obiadek? :>
    Uu, współczuję tego uczulenia. Niefajna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. no dobra, za różem nie przepadam, ale czasem daje 'tyyyyle' szczęscia:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialne knedelki! *.* I różowy obiadek równie fajny :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Może to przeznaczenie, los podpowiada Ci, że różowo Ci w życiu i tak ma pozostać! Współczuję uczulenia, a z tą energią to mamy podobnie... też ostatnio mam 'owsiki w tyłku':p

    OdpowiedzUsuń
  8. Różowo, baaaardzo pozytywnie ! :) A ostatnio miałam zrobić knedle, ale jak zwykle "miałam" :P

    OdpowiedzUsuń
  9. no widać ,ze u ciebie z dnia na dzień coraz więcej różu, ale to dobrze, bo jest pozytywnie! :)
    knedle wyglądają obłędnie!! <3

    OdpowiedzUsuń
  10. róż jest najlepszy :DD
    Kuszące knedle <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy to będzie nudne, jak powiem ,że są wspaniałe?

    OdpowiedzUsuń
  12. knedle z manny, zazdroszczę ! <3

    OdpowiedzUsuń